Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fun to do business. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fun to do business. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 października 2008

dappad.com - RIP

Mój ulubiony online-owy notatnik zginął w wypadku. Tak podejrzewam, ponieważ po prostu pewnego dnia nie zadziałał (się zaterminował). Ja rozumiem, że business jest business, ale może warto byłoby powiadomić o tym użytkowników? Nie wykluczam, że jakies info poszło na maila, ale kto podaje przy logowaniu niespamowy adres? W każdym razie, w cyberprzestrzeni znalazło się trochę moich danych, na szczęście niezbyt ważnych. Pamiętajcie - jak odchodzić - to z klasą!

sobota, 10 maja 2008

Jestem niebezpieczny

No to się doigrałem. Mojego blogaska zablokowali na firewallach. Widocznie jestem niebezpieczny, umieszczam tutaj treści których pracownicy nie powinni oglądać :) Pozdrowienia dla panów (pań?) blokujących ;)

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Prototyp supportu

Samo życie, dobrze pokazane przez skandynawski kabaret:

środa, 2 kwietnia 2008

Szkolenia on-line

Raz na miesiąc muszę robić bezsensowne szkolenia online. Polegają one na czytaniu rzeczy oczywistych, czasem są animacje lub filmy. Większość da się załatwić poprzez przeklikanie - bez czytania. Dziś robiłem szkolenie, które powiedziało mi żebym jednak czytał, bo za szybko klikam ;) Podejrzliwa, cwana bestia. Bezsens tego typu szkoleń poświadcza to, że test sprawdzający da się wykonać następująco: nie czytając pytania wybrać odpowiedź która nie jest bez sensu. 100% trafień. To chyba tylko w audioidiotele jest łatwiej :) To dla idiotów jakichś są te testy czy jak?

piątek, 14 marca 2008

Zamęczanie ludzi mających lepsze rzeczy do roboty

Co jakiś czas organizują nam MEGA nudne spotkania. Tylko 3-4 godziny pierdolenia o wynikach jakichś-tam-wskaźników, które dla deweloperów, architektów i innych ściśle technicznych ludzi są super nieinteresujące. Dla mnie takie meetingi oznaczają doskonalenie umiejętności walki ze snem oraz technik sprawiania wrażenia bycia zainteresowanym. Wykresy, słupki, wzory do wyliczania wskaźników - słucha się tego 3 godziny a potem wraca do pracy zapominając co to było i po co, bo tak naprawdę wpływu na pracę nie ma to żadnego. Może niektórych jara info że wskaźnik X w porównaniu z rokiem ubiegłym wzrósł o 0.01% - ale nie mnie. Dodatkowo nie ma znaczenia to, że jestem zawalony robotą - project-managerowie dzwonią i domagają się rzeczy "na wczoraj", ale oczywiście - siedzenie na takiej stypie jest ważniejsze. A nudniejsze jest chyba tylko "Nad Niemnem" Orzeszkowej.

czwartek, 13 marca 2008

Szpan ałtlukiem

Często pracujemy w 2 osoby nad jedną zagwozdką - przez co czasem widzę czyjegoś Outlooka (tym bardziej że sporo ludzi na jednym z ekranów trzyma outlooka a na reszcie pracuje). Do tego widziałem to ostatnio na prezentacji (gość obsługiwał swoją pocztę mając laptopa podłączonego do rzutnika). Nie wiem o co w tym chodzi, ale wszyscy trzymają masę nieprzeczytanych wiadomości. Nie potrafię znaleźć na to żadnego wytłumaczenia, bo jak do takich osób piszę to natychmiast dostaję odpowiedź. Jedyne co mi przychodzi do głowy to szpan, typu "dostaję tyle maili że nie wyrabiam z czytaniem". W mojej poczcie nieprzeczytane są tylko 'spamy'. Są w firmie osoby, które notorycznie wysyłają nieprzydatne wiadomości, typu 'informuję że wykres procesu X zmienił wygląd" (jakby to kogoś interesowało). Te maile mam przekierowane do spamu i nawet tam nie zaglądam. Ale mieć 500 nieprzeczytanych w 'Inbox'? Szacun!

środa, 14 listopada 2007

Konie i biznes

Ostatnio natrafiłem w sieci na ciekawy tekst o biznesie z analogią do koni. To przerażające, ale w większości się zgadza:) Źródło jest tu: http://www.ids.org.pl/page_1161654261906.html

Stara mądrość mówi, ze kiedy odkryjemy, ze koń, na którym jedziemy padł, najlepszym wyjściem jest z niego zsiąść. Jednakże w biznesie znane są również inne strategie. Między innymi:


  1. Kupno mocniejszego bata.
  2. Zmiana jeźdźca.
  3. Zapewnienia typu "Zawsze jeździliśmy w ten sposób na tym koniu."
  4. Zwołanie komisji do zbadania konia.
  5. Organizowanie delegacji mających na celu sprawdzenie, jak gdzie indziej jeździ się na martwych koniach.
  6. Opracowanie standardów dotyczących jazdy na martwych koniach.
  7. Zatrudnienie psychologa mającego przywrócić martwemu koniowi chęć do jazdy.
  8. Szkolenie dla pracowników, mające podnieść ich zdolności jeździeckie.
  9. Analiza sytuacji martwych koni w dzisiejszym otoczeniu.
  10. Zmiana norm, która sprawi, że koń nie zostanie uznany za martwego.
  11. Zatrudnienie podwykonawców mających ujeżdżać martwego konia.
  12. Zebranie wielu martwych koni dla zwiększenia szybkości.
  13. Ogłoszenie, że żaden koń nie jest zbyt martwy.
  14. Przeznaczenie dodatkowych środków na zwiększenie wydajności konia.
  15. Przeprowadzanie analizy rynku mającej wykazać, czy podwykonawcy mogą ujeżdżać tego konia taniej.
  16. Kupno produktu mającego sprawić, że martwy koń będzie biegał szybciej.
  17. Ogłoszenie, że koń jest teraz: lepszy, tańszy i szybszy.
  18. Przeprowadzenie badań nad sposobami wykorzystania martwych koni.
  19. Dostosowanie wymagań wydajności dla koni.
  20. Ogłoszenie, że przy produkcji tego konia, koszt był zmienną egzogeniczną.
  21. Uznanie obecnego stanu konia za standard.
  22. Awansowanie tego konia na stanowisko kierownicze.

poniedziałek, 12 listopada 2007

Jak rozwijać aplikację

wyobraźmy sobie: jest sobie bardzo ważna aplikacja napisana w J2EE (Strutsy - oczywiście stara wersja ale w firmach takich jak moja unika się nowości jak ognia). I teraz, dane z pewnego raportu <baczność> klyjent <spocznij> chce móc oglądać w innej aplikacji, która wsysa .xls-y (a tak naprawdę csv). Jak zrobić to w najprostszy i najbardziej efektywny sposób? Oto rozwiązanie wymyślone przez tęgi korporacyjny mózg:
- dodać do aplikacji opcję eksportu do pliku tekstowego 'tab separated'
- napisać makro do excela, które wciągnie wyeksportowany plik i zrobi z niego csv.
- wyświetlić csv w aplikacji docelowej.
Ten pan powinien dostać nobla, nobla!