Pokazywanie postów oznaczonych etykietą software. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą software. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lutego 2009

Stabilność aplikacji

Goście siedzący obok mnie zajmują się utrzymaniem sporej aplikacji napisanej dawno temu. Jakość tego systemu po prostu mnie zadziwia (no ale czego można było się spodziewać po włochach, chyba nie tego że napiszą jakiś porządny soft). Jest więc sobie wesoły team 4 osób, użerających się z tym spaghetti-like systemem. Codziennie jedna osoba musi być od 7 rano, reszta przychodzi trochę później. Osoby przychodzące później codziennie zadają pytanie tym wcześniejszym: "i co, ile się dziś wywaliło?". Podkreślam - nie "czy się coś wywaliło", tylko _ile_. Z tego co z nimi rozmawiam, to system sypie się koncertowo. I nie ma żadnego zespołu, który zajmowałby się poprawianiem błędów i/lub ogólnie programowaniem. Nasz wspaniały team codziennie odkręca coraz to nowe błędy, bo każdy wysyp powoduje zamęt w danych. Było kilka dni (w skali lat) kiedy nic się nie wysypało, normalnie było wtedy święto lasu. To tak się pisze te duże i drogie aplikacje? :) Do pizzy i spaghetti marsz!

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Usability

O tym temacie możnaby pisać wiele, dziś będzie o aplikacji 'niefirmowej' (przynajmniej jak dla mnie). Wykupiłem sobie iPlusa - mobilny internet do laptopa. Pod windozem jest śmieszna aplikacja dostępowa, przy jej pomocy się łączymy do internetu (pod linuxem jeszcze nie zhackowałem tego). Ta aplikacja to przykład jak nie należy pisać aplikacji. Myślę że autorzy tejże powinni otrzymać w pracy nakaz używania telefonów Motorola "v" (taki starszy model) - żeby wiedzieć co to znaczy pracować w nieintuicyjnym sofcie. Co mnie boli w tej aplikacji? Połączyłem się do respiratora (internetu) więc minimalizuję ją. Siedzi w trayu. So far, so good. Po jakimś czasie chcę się rozłączyć - więc klikam prawym przyciskiem myszy na ikonkę w trayu i co? Nic. Nic się nie dzieje. No to zostaje lewy. Po kliknięciu lewym, aplikacja pokazuje okienko ale pod wszystkimi innymi oknami, czyli w zasadzie nie widać tego. Dopiero trzeba kliknąć na button na pasku zadań... Geez. They don't eat their own dog-food.

niedziela, 13 kwietnia 2008

Czym przeglądać

Co za KRETON wymyślił, że w IE każdy adres trzeba poprzedzić ciągiem http:// ? Nie był to kreton z Microsoft, bo w zwykłym niekorporacyjnym IE nie ma takiej konieczności. Próbowałem wymyśleć jakoś to sobie wytłumaczyć - czemu tak jest, ale nie mam pojęcia czemu to tak naprawdę ma służyć. Aha, oczywiście Firefoxa używać nie wolno - czemu? BONIE. To mi przypomina inną kwestię, już z szerokich wód internetu, gdzie w wielu portalach trzeba dopisywać 'www' przed adresem. No fajnie wiadomo że jak jest www to znaczy że 'stronka', ale większość serwisów ma tylko to a bez www idzie w krzaki. Ech usability :)

sobota, 8 grudnia 2007

precyzja specyfikacji

dostarczamy <baczność> klientowi </baczność> specyfikacje nowych rozwiązań dla naszego super-systemu. Specyfikacje zawierają rozbudowany opis rozwiązania, od wymagań technicznych poprzez specyfikację biznesową do procedur testowych (później taka specyfikacja trafia do klepaczy kodu). Jednym z najważniejszych wskaźników jest estymowana ilość czasu, jaka będzie wymagana do wdrożenia danej funkcjonalności. Biorąc taką dokumentację do ręki, <baczność> klient </baczność> akceptuje rozwiązanie o danym koszcie (każda godzina to koszt) lub nie (jeśli uzna że to zbyt dużo). Dlatego oczekuje, że później w trakcie implementacji ilość godzin nie przekroczy wartości wpisanej w specyfikacji. So far - so good. Z drugiej strony atakują nas wskaźniki precyzji specyfikacji. Wskaźnik taki określa, w jakim stopniu trafnie określamy czas podany w specyfikacji. Cel - precyzja specyfikacji równa 100%. Nasza szklana kula do wróżenia jest w serwisie, a fusów w kawie nie mamy - firma poi nas rozpuszczalną. Z tego powodu nie zawsze da się poprawnie wyznaczyć ilość godzin. Jeśli wyznaczymy za mało - jest dym bo przecież było x a tymczasem wdrożenie wymagało x+y. Wskaźnik precyzji leci na łeb. A co dzieje się w przypadku, gdy wyznaczyliśmy x, a wdrożenie zajęło wiele mniej czasu? (wierzcie mi, takie sytuacje w projektach IT się zdarzają;) ) Wtedy obciąża się <baczność> klienta </baczność> na x godzin, by nie psuć wskaźnika precyzji. Gdyby pominąć ten głupi wskaźnik, <baczność> klient </baczność> często płaciłby mniej, ale wskaźniki czegoś-tam są zawsze najważniejsze.

sobota, 10 listopada 2007

Thunderbird

Mozilla Thunderbird jaki jest - każdy widzi. Nie mogę pojąć, dlaczego aplikacja pochodząca od nomen-omen dobrego producenta oprogramowania jest tak tandetna.
Potrzebowałem aplikacji do czytania usenetu (pod windozę), spełniającej następujące warunki:


  • darmowy
  • brak instalacji (wersja portable/extractable)
  • score
  • tryb offline


Przegląd dostępnych aplikacji dał następujące wyniki: 40tude - non-portable, forte-agent: non-portable, noworyta: beznadzieja, outlook: no comment, xananews: toporny jak topór, slrn: nie udało się uruchomić w ciągu 30minut, thunderbird: to jest to co trzeba! No dobra, zainstalowałem (tzn rozpakowałem zipa), grupy zasubskrybowane. Podczas ściągania grup zaczął głupieć, pomimo istnienia np 5000 artykułów, ściągał 200. "Wyszłem z nerw". W trybie offline okazywało się, że niektóre artykuły nie mają treści - tzn pobrał same nagłówki, treści niet. No to synchro ponownie. Dalej to samo. Kilka dni później całkiem mu się pomieszało i zaczął mi ściągać niektóre grupy na nowo (np 40 tysięcy artykułów). "Wyszłem z nerw. Wyszłem z nerw". Dalej znikały losowe body niektórych nagłówków. Do tego przy synchronizacji nie pobierał wszystkich nowych artykułów dostępnych na serwerze (serwer news.task.gda.pl). Do tego aplikacja niby portable, ale i tak syfi w 'Application Data'. Współczynnik przykrości osiągnął poziom krytyczny, thunderbird wyleciał z dysku. Pod linuksem używam go jako program do poczty, już 2 lata. Nie narzekam, do maili nawet może być (szczególnie współpraca z gnupg jest wielkim plusem), chociaż:


  • czasem po uruchomieniu nie wyświetla maili, trzeba kliknąć na folder inny niż 'inbox' a później znów na 'inbox' by wyświetlił maile w 'inbox'
  • ma problemy z kodowaniem znaków. Usilnie koduje w formacie który sobie umyśli, co często krzaczy maile.
  • filtry: potrzebuję następującego: jeśli mail pochodzi z listy dyskusyjnej, skopiuj go do folderu Foldery_lolalne/nazwalisty, a następnie przenieś z 'inbox' do 'Otrzymane' i zaznacz jako przeczytany. Taki filtr da się zdefiniować, jednak w momencie przenoszenia maila do otrzymanych TB radośnie kasuje treść maila skopiowanego do Foldery_lokalne/nazwalisty (nagłówek pozostaje)


Ponieważ z początkowej listy testowej pozostał tylko slrn, podjąłem walkę - z sukcesem. Powoli staję się slrn-fanbojem, nabieram przekonania że jest to najlepszy czytnik news.