Pokazywanie postów oznaczonych etykietą workplace. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą workplace. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2009

Jak dobrze być facetem

Nie, nie będzie o mobbingu:) Chyba że przez to rozumiemy wzajemną nienawiść kobiet do siebie. Czem to jest tak, że kiedykolwiek słyszę o kłótniach w pracy, prawie zawsze jest to siara pomiędzy dwoma kobietami? Kiedyś pisałem, że podziwiam HR za taki dobór pracowników, że nie ma u nas konfliktów. Jednak od pewnego czasu obserwuję postępujący problem pomiędzy dwoma babkami. Może konflikt wynika z tego, że jest to jedyny team w którym występują dwie kobiety (ogólnie lasek u nas jest mało). Wygląda to standardowo: bez krzyków i wydłubywania oczu, ale słowa i spojrzenia mówią wszystko. Widać że dwie babki najchętniej by się pozabijały. Mało by mnie to obchodziło, gdyby nie siedziały niedaleko ode mnie. Śmiało można postawić teorię, że jak zejdą się dwie laski to prędzej czy później każda z nich stwierdzi "ona jest pojebana" czy coś.
Q: dlaczego kobiety całują się na powitanie?
A: bo nie wypada im się pogryźć.

niedziela, 8 marca 2009

Domowe nawyki

Niestety - open space zmusza do współmieszkania z wielu innymi, którzy niestety zapomnieli, że biuro to nie dom u mamy i że:
- komórka - zarówno służbowa i prywatna - służy do noszenia przy sobie, nie do zostawiania na biurku! Jak już zostawiasz, cieciu, to ją wyłącz lub ścisz dzwonek. Co chwilę muszę wyciszać dzwoniące nieopodal komórki, bo właściciel poszedł na obiad a komóra sobie dzwoni. I to nie jakiś cichy dzwonek, ale ile fabryka dała! Do tego jego baba (lub klient) uparta, i dzwoni 2 minuty, jakby to tępe nie rozumiało, że jak ktoś nie odbiera 15 sekund - to nie odbiera i już.
- biuro to nie łazienka - na szczęście jest to rzadkie, ale są tu takie lale które na półkach/biurkach trzymają arsenał: kosmetyków, herbat, ciastek itp.
- wśród ludzi zachowujemy się kulturalnie - czyli chociażby - przez telefon rozmawiamy NIE KRZYCZĄC!!!
- komóry raz jeszcze: czy to takie trudne, by ustawić sobie nieinwazyjne dźwięki? A nie full głośno stare, burackie i nie śmieszne 'to sem ja, twoj telefon!' - jakby wszyscy nie słyszeli tego 5 lat temu i wtedy też było nieśmieszne. Albo hiciory polskich 'gfiazd' muzycznych. To samo dotyczy telefonów stacjonarnych.
- warto mieć porządek - spoko w chacie możesz mieć syf i kiłę, ale jeśli siedzisz obok mnie - to nie stawiaj kosza na śmieci, krzesła i innych rzeczy w przejściu, którym ludzie chodzą.
- kubki się myje, eksperymenty na brud i pleśń przeprowadzaj u siebie w domu
- jak przychodzisz do kolegi pogadać, to spoglądając na jego monitor nie wypinaj dupy by znajdowała się bliżej niż 0,5 m od mojej głowy. Nie wiem jak mama wychowywała, ale na biurkach się nie siada, więc jak odwiedzasz kolegę to przystaw sobie krzesełko albo stój.
- jeśli w kiblu się świeci i na zamku jest napis 'zamknięte' to oznacza, że drzwi są zamknięte i ich szarpanie ich nie otworzy. Czy chodziłeś do klasy z tymi co przy windzie wciskają przycisk przywołania kilkanaście razy?

czwartek, 5 czerwca 2008

Nie mogę istnieć bez narzekania (2)

Jak dobrze być znowu podłączonym do respiratora! (internetu) :) Dłuższy urlop pokazał, że jednak istnieje jakieś życie poza internetem. No to jadę dalej z zajebistościami mojej firmy:
- brak terroru internetowego. Tak, sporo stron www jest zablokowanych, ale można surfować po sieci bez krycia się. Często jest tak, że czytam jakieś newsy, przychodzi mój szef i widzi że nie pracuję tylko czytam sobie coś tam. Nikt nie ma o to pretensji, jako że liczy się wykonana praca.
- wynagrodzenie zawsze w terminie. Nigdy nie zdarzyło się by było później niż wyznaczony dzień miesiąca.
- obligatoryjne podwyżki raz w roku. Podwyżki są dla wszystkich, fakt że uznaniowo ale można potrenować negocjacje... W każdym razie obowiązkowo każdy dostaje wyrównanie inflacyjne, ale ja zawsze wynegocjowałem dwucyfrowy procent podwyżki. Aha, obligatoryjnie - to znaczy, że nie da się nie dostać podwyżki inflacyjnej :)
- bonus roczny - w wysokości jednej miesięcznej pensji. W państwowej firmie nazywałoby się to "trzynastką", ale u mnie ma być swiatowo więc jest to "annual bonus" :)
- darmowe kursy językowe. Jak ktoś chce to może za darmo chodzić, jedyne wymogi to frekwencja >70% oraz zdanie cyklicznych egzaminów. Szkoły organizują takie egzaminy 2 razy w roku, by weryfikować postępy. Nie da się chodzić i nie uczyć się.
- wyższe diety niż ustawa przewiduje. W przypadku podróży służbowych prawo pracy gwarantuje dzienną dietę w wysokości x. Moja firma najczęściej daje x+y.
- bonusy dodatkowe: darmowa przychodnia zdrowia (jest też kilku specjalistów). Obiekty sportowe: sala do kosza, boiska do siatki, piłki nożnej, korty tenisowe - to wszystko za darmo, tylko trzeba do arkusza excelowego się wpisać, co oznacza rezerwację danego obiektu.
- wyjazdy i imprezy integracyjne - w każdym roku co najmniej raz. Nawet piwo fundują ;)
- raz na kilka miesięcy wieczór w knajpie dla teamu na koszt firmy (tylko piwo)

niedziela, 18 maja 2008

Nie mogę istnieć bez narzekania (1)

Czytając tego bloga można odnieść wrażenie, że jestem jak stara narzekająca na wszystko baba:) Jako że głównie notki traktują wadach, chciałbym przedstawić plusy pracy w mojej firmie.
- przestrzeganie prawa pracy - wszystko co do każdego paragrafu. Nigdy nie widziałem żeby ktoś próbował złamać kodeks pracy, co więcej - mam wrażenie że kierownictwo ma fioła na punkcie jego przestrzegania
- brak nadgodzin - a wręcz zakaz pracy w nadgodzinach. Oczywiście można sobie zostać po pracy w biurze, ale nikt za to nie zapłaci (tzn nie uzna tego czasu jako nadgodziny). Jeśli wychodzi tak, że nadgodziny są konieczne - potrzebna jest zgoda szefa. Wyrobione nadgodziny są wypłacane lub odbiera się jako dzień wolny, gdy uzbiera się 8.
- luźne godziny pracy - przychodzę na którą chcę i wychodzę o której chcę, z reguły nic nie muszę nikomu mówić. Jedyny wymóg, to by pomiędzy 12 a 14 być w biurze, bo wtedy są spotkania.
- dobre osprzętowanie - nowe laptopy + inne wyposażenie, regularnie wymieniane. Nie ma problemów jeśli ktoś chce dostać jakiś dodatkowy sprzęt komputerowy, o ile jego cena nie jest przerażająca
- brak konfliktów i siary w pracy. Tu brawa dla HR, bo potrafią odsiać chamów, jednostki aspołeczne i nieprzyjemne. Wszyscy moi współpracownicy to profesjonaliści z którymi da się pogadać o wszystkim, pójść na piwo (co dzieje się co jakiś czas). Nigdy nie widziałem żeby ktoś z kimś się kłócił, albo jeden na drugiego krzyczał. Tak samo nie ma olewaczy obowiązków służbowych. Wszyscy mówią sobie po imieniu, włącznie z najwyższym szefostwem - nie ma od tej zasady wyjątków.
- ogólne wyluzowanie ludzi, także meneżmentu. Na głównej tablicy ogłoszeń, obok bardzo ważnych obwieszczeń wisi dilbert ;)
CDN

niedziela, 4 maja 2008

Stres w pracy

Jak wiadomo, open space nasila stres :) U nas nigdy nikogo tak zestresowanego nie widziałem, ale chyba jednak jest to możliwe:

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Teoria vs real life cz. 4 - rotacja

Inaczej "zużywanie pracowników" - ten termin jest dość powszechnie używany w mojej firmie, najpiękniejszej na świecie. Pracownika się zatrudnia, wykorzystuje, a gdy się on zużyje - doprowadza się do jego zwolnienia.
"co zrobić by zmniejszyć zjawisko rotacji":
- "oferować odpowiednie warunki pracy" - płacowe i socjalne. Bez komentarza.
- "zatrudniać ludzi którzy są mało mobilni" - chodzi o zatrudnianie takich, którym ciężej zmienić pracę, więc marniejszych.
- "nie dopuścić by ludzie wpadli w zawodową stagnację". Ma się wrażenie że szefostwo chce usilnie wpędzić każdego w stagnację. Typowa sytuacja to zatrudnienie murzyna, przeszkolenie go z jakiejś wąskiej działki i wyżymanie. Dalszy rozwój to same kłopoty, bo szkolić trzeba, a to kosztuje czas, pieniądze itd. Awans? Nie, bo kto na miejsce awansowanego?
Na periodycznej prezentacji wyników firmy, współczynnik rotacji stale rośnie. Kiedyś kilka procent, teraz już kilkanaście. Za każdym razem słyszymy że mieści się w normach podręcznikowych Taaa... :)

czwartek, 13 marca 2008

Szpan ałtlukiem

Często pracujemy w 2 osoby nad jedną zagwozdką - przez co czasem widzę czyjegoś Outlooka (tym bardziej że sporo ludzi na jednym z ekranów trzyma outlooka a na reszcie pracuje). Do tego widziałem to ostatnio na prezentacji (gość obsługiwał swoją pocztę mając laptopa podłączonego do rzutnika). Nie wiem o co w tym chodzi, ale wszyscy trzymają masę nieprzeczytanych wiadomości. Nie potrafię znaleźć na to żadnego wytłumaczenia, bo jak do takich osób piszę to natychmiast dostaję odpowiedź. Jedyne co mi przychodzi do głowy to szpan, typu "dostaję tyle maili że nie wyrabiam z czytaniem". W mojej poczcie nieprzeczytane są tylko 'spamy'. Są w firmie osoby, które notorycznie wysyłają nieprzydatne wiadomości, typu 'informuję że wykres procesu X zmienił wygląd" (jakby to kogoś interesowało). Te maile mam przekierowane do spamu i nawet tam nie zaglądam. Ale mieć 500 nieprzeczytanych w 'Inbox'? Szacun!

poniedziałek, 3 marca 2008

Attractive environment II

Praca w openspace to same przyjemności. Zawartość moich dwóch monitorów widzi n osób, gdzie n waha się w przedziale (2, 15). No dobra, nie mają na to wpływu, OK. Ale współczynnik zdenerwowania mi rośnie do góry, jak ktoś podchodzi do niewolnika siedzącego obok mnie, i przechodząc lampi się na zawartość moich ekranów. I to tak perfidnie, że prawie by łeb mi na ramieniu mógł położyć. Widocznie softu odpowiedzialnego za wtykanie nosa w nie swoje sprawy nie da się usunąć żadnym ewolucyjnym fixpakiem. W pewnym innym kraju widziałem w boksach open-space, że pracownicy mają zamontowane lusterka (w tym i samochodowe) by widzieć co się dzieje za ich plecami:) Inna przypadłość open space to salki konferencyjne. Idea zbliżania ludzi zakłada, że wszyscy - od klepacza do managera siedzą obok siebie w openspace. Tylko jeden big-boss ma zamykany gabinet. W każdym razie takie coś kończy się u nas tym, że managerowie przesiadują całe dnie w salkach niby-pracując. Wydaje mi się że nie w smak im siedzieć z pospólstwem, bo przecież są managerami ;)