czwartek, 5 czerwca 2008

Nie mogę istnieć bez narzekania (2)

Jak dobrze być znowu podłączonym do respiratora! (internetu) :) Dłuższy urlop pokazał, że jednak istnieje jakieś życie poza internetem. No to jadę dalej z zajebistościami mojej firmy:
- brak terroru internetowego. Tak, sporo stron www jest zablokowanych, ale można surfować po sieci bez krycia się. Często jest tak, że czytam jakieś newsy, przychodzi mój szef i widzi że nie pracuję tylko czytam sobie coś tam. Nikt nie ma o to pretensji, jako że liczy się wykonana praca.
- wynagrodzenie zawsze w terminie. Nigdy nie zdarzyło się by było później niż wyznaczony dzień miesiąca.
- obligatoryjne podwyżki raz w roku. Podwyżki są dla wszystkich, fakt że uznaniowo ale można potrenować negocjacje... W każdym razie obowiązkowo każdy dostaje wyrównanie inflacyjne, ale ja zawsze wynegocjowałem dwucyfrowy procent podwyżki. Aha, obligatoryjnie - to znaczy, że nie da się nie dostać podwyżki inflacyjnej :)
- bonus roczny - w wysokości jednej miesięcznej pensji. W państwowej firmie nazywałoby się to "trzynastką", ale u mnie ma być swiatowo więc jest to "annual bonus" :)
- darmowe kursy językowe. Jak ktoś chce to może za darmo chodzić, jedyne wymogi to frekwencja >70% oraz zdanie cyklicznych egzaminów. Szkoły organizują takie egzaminy 2 razy w roku, by weryfikować postępy. Nie da się chodzić i nie uczyć się.
- wyższe diety niż ustawa przewiduje. W przypadku podróży służbowych prawo pracy gwarantuje dzienną dietę w wysokości x. Moja firma najczęściej daje x+y.
- bonusy dodatkowe: darmowa przychodnia zdrowia (jest też kilku specjalistów). Obiekty sportowe: sala do kosza, boiska do siatki, piłki nożnej, korty tenisowe - to wszystko za darmo, tylko trzeba do arkusza excelowego się wpisać, co oznacza rezerwację danego obiektu.
- wyjazdy i imprezy integracyjne - w każdym roku co najmniej raz. Nawet piwo fundują ;)
- raz na kilka miesięcy wieczór w knajpie dla teamu na koszt firmy (tylko piwo)

Brak komentarzy: