Tak sobie czytam ostatnio pl.praca.oferowana i oto co widzę:
Firma programistyczna Sirantis poszukuje do pracy w biurze we Wroclawiu
(lub pracy zdalnej) programisty z znajomością języka niemieckiego.
czyli albo u nas albo gdzieś indziej... nam to ryba
Do głównych zadań osoby zatrudnionej będzie należało uczestniczenie we wszystkich etapach cyklu rozwoju oprogramowania branżowego dla banków.
ale fajowsko
Oczekiwania w stosunku do kandydata:
- wykształcenie wyższe informatyczne lub pokrewne
czyli albo IT albo coś innego, nam to ryba
- bardzo dobra umiejętność programowania (język nieistotny)
czyli brainfuck może być :) albo C++, albo jakiś prehistoryczny, nam to ryba
- mile widziane (ale niekonieczne) wcześniejsze doświadczenie w programowaniu branżowych aplikacji dla banków
z doświadczeniem lub nie, nam to ryba
- mile widziana (ale niekonieczna) znajomość języka COBOL
umie cobola lub nie, nam to ryba
Spełnić wymagania - jest łatwo:) Ciekawe czy w stosunku do kandydata jest: "wypłacanie wynagrodzenia - mile widziane" ;) (ale nam to ryba)
niedziela, 17 maja 2009
Nam to ryba
Autor:
resource
o
21:48
0
komentarze
Etykiety: recruitment, technically skilled
sobota, 28 lutego 2009
Stabilność aplikacji
Goście siedzący obok mnie zajmują się utrzymaniem sporej aplikacji napisanej dawno temu. Jakość tego systemu po prostu mnie zadziwia (no ale czego można było się spodziewać po włochach, chyba nie tego że napiszą jakiś porządny soft). Jest więc sobie wesoły team 4 osób, użerających się z tym spaghetti-like systemem. Codziennie jedna osoba musi być od 7 rano, reszta przychodzi trochę później. Osoby przychodzące później codziennie zadają pytanie tym wcześniejszym: "i co, ile się dziś wywaliło?". Podkreślam - nie "czy się coś wywaliło", tylko _ile_. Z tego co z nimi rozmawiam, to system sypie się koncertowo. I nie ma żadnego zespołu, który zajmowałby się poprawianiem błędów i/lub ogólnie programowaniem. Nasz wspaniały team codziennie odkręca coraz to nowe błędy, bo każdy wysyp powoduje zamęt w danych. Było kilka dni (w skali lat) kiedy nic się nie wysypało, normalnie było wtedy święto lasu. To tak się pisze te duże i drogie aplikacje? :) Do pizzy i spaghetti marsz!
Autor:
resource
o
00:45
0
komentarze
Etykiety: software, technically skilled
sobota, 17 maja 2008
Dlaczego SAP SUX?
Nie mam nic do technologii SAP, ale jako użytkownik tych aplikacji czasem trafia mnie szlag. Mam do czynienia z aplikacjami dostępnymi przez www. Działają tylko na określonej wersji IE oraz określonej wersji Javy. Dla innych po prostu rozjeżdżają się totalnie. Okienka z aplikacją nie można zamknąć poprzez Alt+F4, bo wtedy się blokuje i przez godzinę nie można się zalogować. I to nie jest specjalnie, bo twórcy zwracają na to uwagę w manualu, co jak dla mnie świadczy o tym że albo się nie da tego obejść albo nie potrafią. Poza tym aplikacje te wloką się niemiłosiernie - chyba nie na darmo wielu tłumaczy skrót SAP jako Slow And Painful. Ja rozumiem że gotowe moduły sapowe jest sens wdrażać, ale po kiego grzyba pisać w abapie proste aplikacje, które napisane w dowolnej innej technologii webowej z udziałem jakiejś bazy danych działałyby o wiele sprawniej? Argument o centralizacji systemów nie przemawia do mnie, bo wysłać dane do sapa to żaden problem z każdego innego systemu.
Autor:
resource
o
01:24
0
komentarze
Etykiety: technically skilled
niedziela, 27 kwietnia 2008
Teoria vs real life cz. 2 - rozwój poddanego
Ciąg dalszy śmieszności manarzerskich:
- "spraw by rozwój pracownika był zgodny z celami firmy" - celem firmy jest zarabianie pieniędzy, praktycznie nigdy rozwój osobisty z firmowym zgadzać się nie będzie
- "utwórz ścieżkę rozwoju zawodowego dla pracownika" - u nas czytają to jako "nie twórz". Ścieżki rozwoju istnieją w teorii - piękne systemy zarządzania karierą itp. Tylko że w praktyce rozwój polega na robieniu rzeczy nierozwojowych. Najlepiej byłoby, gdyby pracownicy nauczyli się robić swoją działkę i nie wychylali się, bo przecież każde szkolenie kosztuje.
Autor:
resource
o
22:06
0
komentarze
Etykiety: technically skilled
niedziela, 18 listopada 2007
Netykieta po dużemu
Kilka rad dotyczących pisania maili. To jest zapewne jakiś tajny regulamin lub wynik szkolenia - bo wszyscy tak piszą. Jeśli chcesz być wzorcowym pracownikiem korporacyjnym, musisz stosować następujące zasady:
- jeśli angielski nie jest Twoim językiem ojczystym, śmiało wstawiaj słowa ze swojego barbarzyńskiego języka miksując je z angielskim
- używanie swojej ojczystej gramatyki w połączeniu z angielskimi słowami (lub na odwrót) daje odbiorcy niesamowitą radość z rozwiązywania takiej łamigłówki
- jeśli jesteś francuzem, odpowiadaj na maile pisząc po francuskiemu - przecież każdy na świecie zna Twój 'najpiękniejszy z języków'. Fakt że językiem obowiązującym w firmie jest angielski - olewaj z całych sił i śmiej się w twarz
- odpowiadając na tekst, wstawiaj odpowiedź do wnętrza tekstu, oczywiście nie wyróżniając w jakikolwiek sposób odpowiedzi. A niech se poszuka, cham.
- maile pisz w html-u, w końcu różne fonty i oczojebne kolory bardzo fajnie wyglądają
- jeśli jesteś kobietą, pisz maile używając czcionki Comic Sans MS
- koniecznie wstaw do sygnaturki jakąś animację
- sygnaturka może mieć dowolną długość, najlepiej umieść tam cały adres i wszystkie telefony (łącznie te których nikt nie odbiera) + disklajmer typu "The information contained in this e-mail message may be confidential..". Razem tylko kilkadziesiąt linijek.
- nie używaj delimitera sygnaturki, bo NajlepszyProgramPocztowyEver i tak nie wycina
- odpowiada się zawsze nad cytatem, ponieważ wszyscy czytają tekst od dołu do góry.
Odp.: Bo zaburza naturalną kolejność czytania.
Pyt.: Dlaczego?
Odp.: Odpowiadanie na górze listu (top-postowanie).
Pyt.: Co jest najbardziej irytujące w mailach? - nie tnij cytatów, nawet jeśli zawierają tony zbędnego tekstu. Może jest "taka liga na internecie", kto większego maila wyhoduje? (mój rekord: 61kB czystego, w miarę nie-htmlowego tekstu:D)
- to nie rada ale w temacie: twój adres emailowy powinien być jak najbardziej niezrozumiały, przykładowo: Jan Kowalski powinien mieć mail typu jbk6592@piknafirma.com
- jeśli chcesz zaakcentować jakieś słowa, powiększ czcionkę do 30pt, ustaw czerwony kolor i dużo wykrzykników
- w trakcie długiej dyskusji pomiędzy kilkoma osobami (przy użyciu CC:), uznaj co jakiś czas, że ktoś powinien zapoznać się z jednym zdaniem z treści jaką aktualnie piszesz. Dodaj tę osobę do listy CC:, dzięki czemu będzie ona otrzymywać nieinteresujące ją maile jeszcze przez kilka miesięcy tasiemcowej dyskusji
- jeśli otrzymasz od znajomego bardzo-śmieszny-plik-pałer-pointa, koniecznie forwardnij go wszystkim znajomym ze swojej skrzynki, oczywiście umieszczając ich adresy na liście CC. W końcu każdy powinien znać adresy mailowe twoich znajomych oraz wszystkich ludzi którzy wcześniej otrzymali super-śmieszny-załącznik
- wysłanie maila jest najlepszą metodą, aby zapytać kolegi siedzącego 3 metry dalej, czy idzie na lunch
- nigdy nie wstawiaj obrazków bezpośrednio do maila. Aby przesłać komuś obrazek, należy wykonać następujące w pełni profesjonalne czynności:
a) utworzyć plik .doc
b) wstawić do niego obrazek, koniecznie w formacie BMP oraz rozdzielczości co najmniej 1600x1200
c) zmniejszyć go do rozmiaru połowy strony
d) zapisać plik .doc pod nazwą Document1.doc
e) załączyć plik Document1.doc do maila
f) wysłać, najlepiej bez żadnego tekstu w treści maila - mass-maile do wszystkich n-tysięcy pracowników to super sprawa! Oczywiście dla każdego szanującego się zasobu kadrowego byłoby ujmą na honorze nie odpowiedzieć na taki list, skutkiem czego mamy konwersację mailową pomiędzy kilkoma zasobami kadrowymi siedzącymi na tej samej sali, którą to konwersację czyta cały świat.
- Życzenia świąteczne wysyła się w następujący sposób:
a) mass-mail do wszystkich n-tysięcy pracowników, zawierający:
b) plik .doc utworzony zgodnie z pkt. 17, przy czym obrazek należy zmniejszyć do rozmiaru znaczka pocztowego
c) życzenia napisane pokrzywioną czcionką, koniecznie kolorem niebieskim
Po wysłaniu takiego maila, Najlepszy-Serwer-Mailowy-Na-Świecie (exchange) zamula się na ok 40 minut (bo wszyscy ściągają). Jest pretekst by nie pracować i jest wesoło, a przecież święta mają być wesołe.
Moja pikna firma wydaje dużo bejmów na szkolenie 'z komunykacjy z <baczność> klyentem <spocznij>', które polega na tym, że najpierw jest gadka o wyrażaniu się jasno, a potem firma zewnętrzna czyta maile szkolonego pracownika. No piknie.
Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział jak wygląda obowiązująca w internecie netykieta, to polecam linki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Netykieta, http://netykieta.pl/ oraz http://di.com.pl/netykieta.php
Autor:
resource
o
19:45
6
komentarze
Etykiety: policies, quick response, technically skilled