poniedziałek, 3 marca 2008

Attractive environment II

Praca w openspace to same przyjemności. Zawartość moich dwóch monitorów widzi n osób, gdzie n waha się w przedziale (2, 15). No dobra, nie mają na to wpływu, OK. Ale współczynnik zdenerwowania mi rośnie do góry, jak ktoś podchodzi do niewolnika siedzącego obok mnie, i przechodząc lampi się na zawartość moich ekranów. I to tak perfidnie, że prawie by łeb mi na ramieniu mógł położyć. Widocznie softu odpowiedzialnego za wtykanie nosa w nie swoje sprawy nie da się usunąć żadnym ewolucyjnym fixpakiem. W pewnym innym kraju widziałem w boksach open-space, że pracownicy mają zamontowane lusterka (w tym i samochodowe) by widzieć co się dzieje za ich plecami:) Inna przypadłość open space to salki konferencyjne. Idea zbliżania ludzi zakłada, że wszyscy - od klepacza do managera siedzą obok siebie w openspace. Tylko jeden big-boss ma zamykany gabinet. W każdym razie takie coś kończy się u nas tym, że managerowie przesiadują całe dnie w salkach niby-pracując. Wydaje mi się że nie w smak im siedzieć z pospólstwem, bo przecież są managerami ;)

Brak komentarzy: