Ostatnio expert od technologii informatycznych poseł Joński uznał, że skoro jego maile są gdzieś poza jego ipadem to on pierdoli i nie będzie używał. Bo wiadomo że maile to bezpieczne są tylko jak się je nosi w formie papierowej w walizce przytwierdzonej kajdankami do ręki. Bo jak to przecież wygląda w praktyce? Oczywiście, można mieć pocztę na POP3 i kasować ściągnięte maile. Ale ma to sens tylko gdy używamy jednego urządzenia. Ciekawe czy krajowy ekspert od bezpieczeństwa poczty elektronicznej poseł Joński rzeczywiście korzysta z poczty tylko na jednym urządzeniu? Czy też może ma w biurze zwyczajowego desktopa, na którym też obsługuje pocztę? (bo sorry nie wierzę, że odpowiada na wszystkie maile z ipada). Tak więc wiemy (naukowo: przyjmujemy z dużą dozą prawdopodobieństwa), że Pan Poseł korzysta z poczty na więcej niż jednym urządzeniu. Więc - ciekawe czy nie zderzyły mu się kulki w mózgu, że jak to jest że poczta jest i tu i tu - ta sama? Może myślał że jego PC-blaszak magicznie komunikuje się z ajpadem bezpośrednio? Ale dajmy mu jeszcze trochę czasu, może wykapuje. Dlaczego 'państwowe firmy' typu sejm nie potrafią sobie poradzić z tak prostym problemem, jakim jest bezpieczeństwo poczty? Ja już nie wymagam nawet żeby sejmowi 'informatycy' (zapewne po znajomości pracują więc nie muszą wiele wiedzieć) opracowali jakieś rozwiązanie. Nie potrafią po prostu zerżnąć tego od innych? Na to nie ma patentu. Podpowiem: sejmowy serwer poczty dostępny z intranetu. Do intranetu dostęp spoza cyrku (czyt. sejmu) tylko poprzez VPN. Ponadto - lokalnie szyfrowane pliki poczty (da się). Jakoś wszystkie korpo doskonale sobie z tym radzą:)
sobota, 25 sierpnia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz