czwartek, 6 marca 2008

Od czego jest w korporacji manager pierwszego stopnia?

Od momentu gdy ofiarowałem swoją duszę dla korporacji, to zastanawiam się jaka jest właściwie rola stanowiska pt 'manager pierwszego stopnia' (wprowadźmy skrót MPS). Kiedyś myślałem, że MPS podejmuje decyzje - jednak nie, nie podejmuje żadnych decyzji z wyjątkiem udzielania urlopów i innych nieznaczących administracyjnych rzeczy. Myślałem, że zarządza czymś - jednak przekonałem się że na pewno nie. Więc może wytwarza zysk? Nie, bo klient za pracę MPS nie płaci i w zasadzie osoba MPS tylko pogarsza wyniki grupy. Dobra, a kto podejmuje decyzje o zatrudnieniu/zwolnieniu? Oczywiście - nie MPS ale big-boss. "Załatwia" nowe zlecenia i dba by ludzie mieli co robić? Niestety nie, to robią zarówno warstwy wyższe (account managerowie oraz dyrektorzy) jak i niższe (ci nie powinni, ale np programiści jakby tego nie robili to chyba niektórzy zostaliby bez pracy). Wiadomo że mamy klientów dla których pracujemy, więc może rozmawia z klientami, utrzymuje z nimi dobre relacje itp? Nie, mój MPS chyba raz na rok spotyka się z ludźmi "wyżej" a klienta na oczy nie widział chyba nigdy.
Wiadomo za to, co na pewno robi na pewno: zajmuje się rozdziałem urlopów, ich sprawdzaniem itp. Wypełnia bzdurne raporty excelowe, które równie dobrze możnaby generować automatycznie (wystarczyłoby kilka dni na napisanie skryptów). No i... tyle! OK, powiecie, że ze swojej perspektywy nie dostrzegam innych obowiązków MPS, ale to nieprawda. Wszyscy tu pracujący mają takie samo zdanie o tym. I powszechnie wiadomo, że team-leader robi o wiele wiele więcej (TL wykonuje obowiązki menadżerskie równolegle z 'informatycznymi') i na bank dałoby się obowiązki MPS rozdzielić pomiędzy team leaderów - a tak było kiedyś i wszystko fungowało.

1 komentarz:

Dalej pisze...

zamiast MPS proponuję PMS :-)