W życiu każdej firmy zdarza się, że powstaje potrzeba wykonania pewnego projektu na potrzeby wewnętrzne. Jako przykład weźmy rzeczywistą sytuację - projekt "migracja novella do activedirectory". Nowopowstały team wyznaczony do tego zadania zostaje skompletowany w większości z aktualnie pracujących ludzi ("ty zenuś robiłeś w activedirectory więc będziesz tu teraz architektem nowego rozwiązania"). W większości przypadków ludzie idący do nowego teamu robią to z własnej woli - by wyrwać się z obecnego zespołu, by zmienić coś na lepsze, by uzyskać "awans" itp. No i mamy taki wesoły team, który robi _pożyteczny_ projekt i wszystko jest cacy. Koniec projektu, sukces, "celebration", life is good. Ale co dalej? Team wykonał projekt... rozwiązać team? Hm dla niektórych oznaczałoby to degradację, dla innych powrót do roboty z której właśnie chcieli się wyrwać. Tym bardziej, że prawdopodobnie na ich miejscu już ktoś jest. Podczas tajnego spotkania teamu pada więc propozycja: "wymyślmy nowy projekt i przekonajmy bossów, że to będzie korzystne dla firmy". Team wymyśla więc na szybko _cokolwiek_ - pada na "projekt zmniejszenia potrzebnej przestrzeni dyskowej". Mniej więcej - poprzez gimnastyczne kopiowanie, kompresowanie, przerzucanie itd - uzyskamy 10% oszczędność miejsca na serwerach. Nic to, że takie rozwiązanie jest dostępne out-of-box w już działającym systemie. Jeśli ktoś o to zapyta, powiemy że nasze rozwiązanie jest lepiej dopasowane do potrzeb naszej firmy. Nadchodzi dzień rozmowy z Bossami. Bossowie nawet jeśli kiedyś byli techniczni, teraz są już całkowicie nie na czasie. Potrzegają świat z perspektywy excela. Team entuzjastycznie prezentuje swój pomysł Bossom. 10% mniejsze zapotrzebowanie, to mniejsze koszty... czyż nie? Otumanieni Bossowie zgadzają się. Team projektuje i wdraża nikomu niepotrzebne rozwiązanie o znikomej użyteczności, pomiając koszty projektu (ale to mówi się Bossom, że jeśli nasze rozwiązanie się sprawdzi, będziemy mogli je wdrażać w innych lokacjach). Tym sposobem team ma co robić, aż do końca projektu. Wtedy musi powstać kolejny pomysł, GOTO 10. Jaka jest puenta tej opowiastki? Oto: teamy powołane do jednego zadania stają się nieśmiertelne (IDDQD) poprzez wymyślanie dla siebie nowych projektów o znikomej użyteczności. Każdy kolejny projekt charakteryzuje się niższą użytecznością a większą absurdalnością. Nie, nie jestem w takim teamie ale na codzień muszę zmagać się z efektami pracy wymienionych powyżej, bo im bardziej absurdalny projekt, tym bardziej utrudnia życie end-userom.
piątek, 20 lutego 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz