sobota, 10 listopada 2007

Thunderbird

Mozilla Thunderbird jaki jest - każdy widzi. Nie mogę pojąć, dlaczego aplikacja pochodząca od nomen-omen dobrego producenta oprogramowania jest tak tandetna.
Potrzebowałem aplikacji do czytania usenetu (pod windozę), spełniającej następujące warunki:


  • darmowy
  • brak instalacji (wersja portable/extractable)
  • score
  • tryb offline


Przegląd dostępnych aplikacji dał następujące wyniki: 40tude - non-portable, forte-agent: non-portable, noworyta: beznadzieja, outlook: no comment, xananews: toporny jak topór, slrn: nie udało się uruchomić w ciągu 30minut, thunderbird: to jest to co trzeba! No dobra, zainstalowałem (tzn rozpakowałem zipa), grupy zasubskrybowane. Podczas ściągania grup zaczął głupieć, pomimo istnienia np 5000 artykułów, ściągał 200. "Wyszłem z nerw". W trybie offline okazywało się, że niektóre artykuły nie mają treści - tzn pobrał same nagłówki, treści niet. No to synchro ponownie. Dalej to samo. Kilka dni później całkiem mu się pomieszało i zaczął mi ściągać niektóre grupy na nowo (np 40 tysięcy artykułów). "Wyszłem z nerw. Wyszłem z nerw". Dalej znikały losowe body niektórych nagłówków. Do tego przy synchronizacji nie pobierał wszystkich nowych artykułów dostępnych na serwerze (serwer news.task.gda.pl). Do tego aplikacja niby portable, ale i tak syfi w 'Application Data'. Współczynnik przykrości osiągnął poziom krytyczny, thunderbird wyleciał z dysku. Pod linuksem używam go jako program do poczty, już 2 lata. Nie narzekam, do maili nawet może być (szczególnie współpraca z gnupg jest wielkim plusem), chociaż:


  • czasem po uruchomieniu nie wyświetla maili, trzeba kliknąć na folder inny niż 'inbox' a później znów na 'inbox' by wyświetlił maile w 'inbox'
  • ma problemy z kodowaniem znaków. Usilnie koduje w formacie który sobie umyśli, co często krzaczy maile.
  • filtry: potrzebuję następującego: jeśli mail pochodzi z listy dyskusyjnej, skopiuj go do folderu Foldery_lolalne/nazwalisty, a następnie przenieś z 'inbox' do 'Otrzymane' i zaznacz jako przeczytany. Taki filtr da się zdefiniować, jednak w momencie przenoszenia maila do otrzymanych TB radośnie kasuje treść maila skopiowanego do Foldery_lokalne/nazwalisty (nagłówek pozostaje)


Ponieważ z początkowej listy testowej pozostał tylko slrn, podjąłem walkę - z sukcesem. Powoli staję się slrn-fanbojem, nabieram przekonania że jest to najlepszy czytnik news.


4 komentarze:

resource pisze...

update: dziś TB nie umiał forwardnąć maila z 150kB tekstu. Porażka.

Anonimowy pisze...

Najwyraźniej porażką jest Twoja umiejętność konfiguracji Thunderbirda (albo systemu). Pomijając problem z filtrem, którego nie sprawdzę, bo mi się nie chce nowego filtra stawiać (aczkolwiek zamiast kopiować maila, prościej byłoby skorzystać z folderu wyszukiwania - no, ale trzeba by było helpa poczytać), całą reszta działa. Forwardy kilkunastomegowych wiadomości też.

Anonimowy pisze...

40tude jest jak najbardziej portable (chyba, że chodzi Ci o to, że producent napisze portable - to na to bym nie liczył w najbliższym czacie). Po pierwsze niczego nie instaluje w systemie poza sobą, po drugie wszystko trzyma w swoim folderze, po trzecie można go bez problemu używać na przenośnych mediach (wystarczy przegrać).

resource pisze...

konfiguracja? no sorry, jak instaluje program to oczekuję że będzie działać. A tutaj sypie się koncertowo i po prostu nie działa - co tu dużo mówić.

Habeck - fakt producent 40tude nie wspomina nigdzie że to jest program portable (imho błąd), ale... ja już jestem slrn-fanbojem :) (jednak kiedyś korzystałem z dialoga, kilka lat temu i nie zachwycił mnie)